Igrzyska w Vancouver - podsumowanie
2010-03-02 17:24:54
fot. Sue & Martin Curtis/pl.wikipedia.org, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0.
Fot. Damien D./pl.wikipedia.org, na licencji Creative Commons Uznanie autorstwa – Na tych samych warunkach 2.0.
Fot. Ben Dauphinee/pl.wikipedia.org, na licencji Creative Commons
uznanie autorstwa na tych samych warunkach 3.0
Zakończyły się dwutygodniowe igrzyska w Vancouver, podczas których nie brakowało dziwnych, zaskakujących i tragicznych momentów. Pokusiliśmy się o krótkie podsumowanie.
OrganizacjaKoszt organizacji igrzysk wyniósł 6 miliardów dolarów, czyli trzy razy więcej niż zakładano na początku. Większość jednak przeznaczono na infrastrukturę, głównie na drogi, metro i lotnisko (wyjątkowo nie zabijano pasażerów paralizatorami).
Samą organizację trzeba jednak ocenić na co najwyżej 3 z plusem. Albo nie wysunęło się jedno z ramion na ceremonii otwarcia, albo zabił się na zabójczym torze saneczkarskim Gruzin, a kilku innych zawodników miało groźne wypadki, albo... nie padał śnieg. Mimo to Kanadyjczycy wyszli z igrzysk z twarzą, m.in. dzięki fantastycznej postawie swoich sportowców (pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej).
Sportowcy
Żaden inny kraj w historii nie zdobył na zimowych igrzyskach olimpijskich więcej niż 13 złotych medali. Do ubiegłej niedzieli, kiedy rekord ten pobiła Kanada dzięki zwycięstwu swoich hokeistów. Panczeniści, Jasey-Jay Anderson w snowboardzie i Ashleigh McIvor w skicrossie - to tylko niektórzy z nowych bohaterów narodowych Kanady.
Królową igrzysk, i to bezapelacyjnie, została Norweżka Marit Bjoergen, która (również kosztem naszej Kowalczyk) zdobyła 5 medali, w tym trzy złote. Ukłony należą się także Simonowi Ammannowi, który zdobył swój trzeci i czwarty złoty medal w skokach.
Swoich reprezentantów w Vancouver miały Maroko, Senegal, Kamerun, Kajmany, Pakistan i Meksyk (51-letni Hubertus Von Hohenlohe-Langenburg), jednak prawdziwą sensację wzbudzał 35-letni Kwame Nkrumah-Acheampong z Ghany, który dopiero sześć lat temu zobaczył po raz pierwszy śnieg. Żaden z nich nie zajmował czołowych miejsc, ale, jak podkreślał Pierre de Coubertin, najważniejsze na igrzyskach nie jest zwycięstwo, ale sam udział.
Czeska dwukrotna mistrzyni olimpijska w łyżwiarstwie szybkim (3000 i 5000 m) Martina Sablikova dostanie od swojego kraju prawie 200 tys. dolarów za olimpijskie sukcesy. Najwięcej można było zarobić na reklamach - Amerykanie Lindsey Vonn (zjazd) i Shaun White (snowboard) wzbogacili się o kilka milionów dolarów. Gigantyczne premie (1 mln USD) przewidziano w Rosji dla podwójnych złotych medalistów. Tych jednak zabrakło, bo Rosja spisała się katastrofalnie.
Świetnie za to, po raz kolejny, spisali się Niemcy (drugie miejsce pod względem złotych medali - 10) i USA (trzecie miejsce - 9). Żadnego z 86 złotych medali nie zdobyli reprezentanci Finlandii, co jest spory zaskoczeniem. Rosjanie zajęli dopiero 11. miejsce w tabeli i nie wiadomo co zrobi im Putin po powrocie. Stawkę 25 państw, które zdobyły medale, zamyka Kazachstan z jednym "srebrem" (gwoli ścisłości - medalistą nie był Borat).
Polacy w barwach Monako
Nie obyło się bez skandali z udziałem Polaków. Największy, jak przystało na królową, wywołała Justyna Kowalczyk. Polka podała do publicznej wiadomości, że jest jedyną zawodniczką z czołowej szóstki, która nie bierze leków na astmę. To wystarczyło by wywołać burzę, lecz MKOl raczej nie ma zamiaru przyglądać się wspomaganiu lekami przez sportowców. Warto więc na następną olimpiadę pojechać chociaż z jakimś uczuleniem, żeby móc stosować wspomagacze. W ogóle na igrzyskach obyło się bez skandali dopingowych, co jest swego rodzaju fenomenem.
Część Polaków startowała w barwach... Monako. Źle uszyte stroje miały odwróconą flagę Polski. Na koniec jeszcze warto wspomnieć o nie do końca "etycznych sportowo" wiązaniach nart Ammanna. Jednak tutaj Polacy, w przeciwieństwie do niektórych ekip, nie składali protestów. Ammann wygrałby ze wszystkimi skacząc nawet na boso.
Dla Polaków to były jednak wymarzone igrzyska. Trzy krążki, każdy w innym kolorze Justyny Kowalczyk. Dwa srebra Małysza i jeden brąz panczenistek. Łącznie zdobyliśmy prawie tyle medali, co na wszystkich innych zimowych igrzyskach razem wziętych. I do tego wreszcie drugie złoto po 38 latach...
Szkoda tylko Tomka Sikory, któremu albo pechowa pogoda albo złe strzelanie odbierały marzenia o medalu. Ale 36-letni Polak się chyba zdenerwował, bo myśli o tym, żeby się nie zestarzeć i spróbować swoich sił za cztery lata.
Mikołaj Podolski



Komentarze:
Ten artykuł nie został jeszcze skomentowany. Bądź pierwszy!